Współcześni ludożercy - ludożercy są wśród nas - czasem bywamy nimi my sami...

List do ludożerów
Zwracam się do Was z prośbą, o przeczytanie mojego listu ponieważ wierzę, że każdy człowiek może być dobrym pomagając innym ludziom.
Czasem zastanawiam się nad tym, dlaczego niektórzy z nas ciągle bywają niezadowoleni, "niegrzeczni" i wkurzający. Napadają na spokojnych ludzi, zaczepiają ich wulgarnymi słowami, a czasem nawet biją.
Z jednym z "ludożerców" miałem do czynienia w poprzedniej szkole. To bardzo niemiłe uczucie kiedy ktoś Ci przeszkadza, obraża, popycha, wyśmiewa się z Ciebie i poniża. Wiem, że tacy „Ludożercy” są osobami w duszy smutnymi, często nie są kochani przez swoich rodziców i czerpią swoje zadowolenie dokuczając i terroryzując innych. Moim zdaniem oni są nieszczęśliwi w swoim życiu.
Kochani „Ludożercy”!
Pomyślcie, czy i wy również jesteście nieszczęśliwi i cierpicie na brak miłości najbliższych?
Wiem, że nikt z nas nie jest idealny. Każdy z nas powinien pracować nad sobą i nad swoim postępowaniem wobec innych ludzi. Wystarczy tak niewiele np. podczas rozmowy z ludźmi patrzmy sobie w oczy, witajmy się z uśmiechem, nauczmy się mówić miłe słowa – komplementy i dzielmy się swoim szczęściem z innymi.
„Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży gdy się ją dzieli z innymi ludźmi” – jak mawia moja mama.
Moi drodzy „ludożercy” pomyślcie, że uszczęśliwianie innych jest marzeniem ludzi szczęśliwych, zatem życzę wam abyście zawsze byli szczęśliwi.
Pozdrawiam
Michał Zarzycki
=============== koniec listu
Jaki jest Twój przepis chroniący nas przed "ludożercami"?

Czy wystarczy do garnka codzienności wsypach szczyptę dobrego humoru, dodać odrobinę przyjaźni, wymieszać życzliwość i szacunek oraz dosypać promienny uśmiech?
A może trzeba do tego posiekać drobno pół kilo radosnych myśli, ubić garść "uprzejmych" słów doprawiając to łyżką szczerych rad?
Co jeszcze chcesz dodać do garnka z codziennością?
Może połączyć smaki i dodać szklankę pogody ducha, zagotować worek grzeczności i serdeczności oraz rozpuścić kroplę wyrozumiałości i przebaczenia?
Może przyda się doprawić jeszcze do smaku nasze samopoczucie dodając kostkę wdzięczności i miarkę miłych wspomnień np. ze szkoły o nauczycielach lub innych ludziach?
Może w ten sposób zamiast robić z siebie ofiarę i cierpieć, szukać rozwiązania - zamienić gorzką zupę na smaczną potrawę życia?
Proszę podpowiedz mi i podaj swój przepis na to, jak sobie radzisz ze współczesnymi ludożercami?
Pozdrawiam
Michał Zarzycki 
http://www.michalzarzycki.pl/
=============================================================
P.S.
Zadanie z języka polskiego VI klasa SzP inspirowane wierszem Tadeusza Różewicza pt.: "List do ludożerców". Ciekawy materiał do pomocy w zadaniu tutaj >>
Temat wydaje się na tyle ciekawy, aby umieścić go tutaj do kolekcji pozostałych moich blogów pt.:
"Być sobą - co to oznacza?",
"Dzień szakala ",
"Kochane Żyrafy z Kenii",
" KIBOKO - "rzeczny koń" Afryki czyli HIPOPOTAM"
.








Dlatego przepis który podałeś jest godny polecenia ;)
Czytając Twoje słowa też zastanawia mnie postępowanie pewnych osób. Szczególnie szkoda mi dzieci, które wydają się być najbardziej bezbronne w kontaktach z takim "ludożercą". Dorosły człowiek ma większe możliwości reakcji, a dziecko... no cóż. Czasami nie ma gdzie uciec, ani nie ma jak przemówić do rozsądku.
Według mnie szkoła to jest właśnie częste miejsce gdzie ujawniają się tacy "ludożercy". A jak z nimi postępować? hmmmm sama chętnie się dowiem
Baszka - masz rację, czasami najlepsza jest... ucieczka.
Macie jeszcze jakieś pomysły jak z nimi postępować???
Pozdrawiam :)
A tymczasem otaczam się ludźmi radosnymi z pasją i rozmachem
Pozdrawiam słonecznie i życzę fascynujących , rozwijających przyjaźni.