Społeczność
blog.ekologia.pl   Blogerzy   mnich_Ekologii   List do Ludożerców
12

List do Ludożerców

Współcześni ludożercy - ludożercy są wśród nas - czasem bywamy nimi my sami...

List do ludożerów

Zwracam się do Was z prośbą, o przeczytanie mojego listu ponieważ wierzę, że każdy człowiek może być dobrym pomagając innym ludziom.

Czasem zastanawiam się nad tym, dlaczego niektórzy z nas ciągle bywają niezadowoleni, "niegrzeczni" i wkurzający. Napadają na spokojnych ludzi, zaczepiają ich wulgarnymi słowami, a czasem nawet biją.
Z jednym z "ludożerców" miałem do czynienia w poprzedniej szkole. To bardzo niemiłe uczucie kiedy ktoś Ci przeszkadza, obraża, popycha, wyśmiewa się z Ciebie i poniża. Wiem, że tacy „Ludożercy” są osobami w duszy smutnymi, często nie są kochani przez swoich rodziców i czerpią swoje zadowolenie dokuczając i terroryzując innych. Moim zdaniem oni są nieszczęśliwi w swoim życiu.

Kochani „Ludożercy”!
Pomyślcie, czy i wy również jesteście nieszczęśliwi i cierpicie na brak miłości najbliższych?

Wiem, że nikt z nas nie jest idealny. Każdy z nas powinien pracować nad sobą i nad swoim postępowaniem wobec innych ludzi. Wystarczy tak niewiele np. podczas rozmowy z ludźmi patrzmy sobie w oczy, witajmy się z uśmiechem, nauczmy się mówić miłe słowa – komplementy i dzielmy się swoim szczęściem z innymi.

„Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży gdy się ją dzieli z innymi ludźmi” – jak mawia moja mama.

Moi drodzy „ludożercy” pomyślcie, że uszczęśliwianie innych jest marzeniem ludzi szczęśliwych, zatem życzę wam abyście zawsze byli szczęśliwi.

Pozdrawiam
Michał Zarzycki

=============== koniec listu

Jaki jest Twój przepis chroniący nas przed "ludożercami"?

Czy wystarczy do garnka codzienności wsypach szczyptę dobrego humoru, dodać odrobinę przyjaźni, wymieszać życzliwość i szacunek oraz dosypać promienny uśmiech?

A może trzeba do tego posiekać drobno pół kilo radosnych myśli, ubić garść "uprzejmych" słów doprawiając to łyżką szczerych rad?

Co jeszcze chcesz dodać do garnka z codziennością?

Może połączyć smaki i dodać szklankę pogody ducha, zagotować worek grzeczności i serdeczności oraz rozpuścić kroplę wyrozumiałości i przebaczenia?

Może przyda się doprawić jeszcze do smaku nasze samopoczucie dodając kostkę wdzięczności i miarkę miłych wspomnień np. ze szkoły o nauczycielach lub innych ludziach?

Może w ten sposób zamiast robić z siebie ofiarę i cierpieć, szukać rozwiązania - zamienić gorzką zupę na smaczną potrawę życia?

Proszę podpowiedz mi i podaj swój przepis na to, jak sobie radzisz ze współczesnymi ludożercami?

Pozdrawiam
Michał Zarzycki

http://www.michalzarzycki.pl/

Wspomóż blog MichalZarzycki.pl w konkursie Blog Roku 2011 w kategorii TEEN na Facebooku i wyślij SMS - zaproś znajomych do akcji>>

=============================================================

P.S.
Zadanie z języka polskiego VI klasa SzP inspirowane wierszem Tadeusza Różewicza pt.: "List do ludożerców". Ciekawy materiał do pomocy w zadaniu tutaj >>
Temat wydaje się na tyle ciekawy, aby umieścić go tutaj do kolekcji pozostałych moich blogów pt.:
"Być sobą - co to oznacza?",
"Dzień szakala ",
"Kochane Żyrafy z Kenii",
" KIBOKO - "rzeczny koń" Afryki czyli HIPOPOTAM"

.

Ciekawe i polecane blogi o innej tematyce >>>

Ten wpis czytano 5326 razy.
"Wracając do przeszłości, tracimy teraźniejszość. Nie wyciągając wniosków z przeszłości, tracimy przyszłość."
Gość Marzena Kolano - Środa, 24 Sierpień 2011 00:49
Kiedy tańczę nie mogę oceniać, nienawidzieć, nie mogę się oddzielić od życia, nie moge być ludożercą - mogę tylko być wesoły i pełny chęci do tańca. Dlatego warto tańczyć.
taniec - Środa, 02 Marzec 2011 07:02
Każdy z ludożerców podąża inną drogą, choć pewnie cel mają wspólny. Dlatego ja nie potrafię wymyślić optymalnego przepisu. Twoja receptura jest niezła. Zawiera całkiem sporą porcję dobroczynnych składników, więc zawsze któryś z nich powinien zadziałać. Ja zwykle szybko się zaprzyjaźniam, ale przekonałam się na własnej skórze, że to nie zawsze dobra droga.
Marlena - Piątek, 18 Luty 2011 22:33
świetny artykuł....zgadzam się z Twoim przepisem,naprawdę godny polecenia...pozdrawiam.
Justyna Ucińska - Poniedziałek, 10 Styczeń 2011 19:21
Dzięki za wasze wypowiedzi
Michał Zarzycki - Środa, 05 Styczeń 2011 15:30
Zgadzam się ; ludzie czyniący zło właściwie sami są nie szczęśliwi,można powiedzieć "chorzy".Ostatecznie sami tracą na tym najbardziej zniechęcając kolejnych znajomych,rodzinę...
Dlatego przepis który podałeś jest godny polecenia ;)
Jacek Kul - Czwartek, 30 Grudzień 2010 20:11
moje wnioski są takie;większość przypadków,,ludożerców,,jest beznadziejna to osobniki niereformowalne i beznadziejne należy robić swoje i już!...ale jeśli się trafi chociaż odrobina,iskra trzeba podjąć wysiłek i wyjść takiemu osobnikowi naprzeciw:)i-działać:))pozdrawiam
Robert - Wtorek, 28 Grudzień 2010 17:46
Jak zwykle Michał świetny artykuł.
Czytając Twoje słowa też zastanawia mnie postępowanie pewnych osób. Szczególnie szkoda mi dzieci, które wydają się być najbardziej bezbronne w kontaktach z takim "ludożercą". Dorosły człowiek ma większe możliwości reakcji, a dziecko... no cóż. Czasami nie ma gdzie uciec, ani nie ma jak przemówić do rozsądku.
Według mnie szkoła to jest właśnie częste miejsce gdzie ujawniają się tacy "ludożercy". A jak z nimi postępować? hmmmm sama chętnie się dowiem
Katarzyna Fiedorowicz - Wtorek, 28 Grudzień 2010 02:06
Ewa - świetny pomysł na ludzożerców - kupuję.
Baszka - masz rację, czasami najlepsza jest... ucieczka.
Macie jeszcze jakieś pomysły jak z nimi postępować???

Pozdrawiam :) 
Renata Zarzycka - Wtorek, 21 Grudzień 2010 23:48
Jeśli się już musi z nim często lub blisko przebywać, to o b s e r w a c j a. Po jakimś czasie zauważymy w nim coś pozytywnego - wtedy trzeba mu to szczerze powiedzieć( nie może być w tym nic sztucznego).W taki czy inny sposób skomplementować lub zagadnąć: jak do tego doszedł, jak to robi, że mu to tak dobrze wychodzi itp. Na pewno poczuje się lepiej i jest szansa, że zacznie tą dobrą stronę swej osobowości rozwijać.
Ewa - Poniedziałek, 20 Grudzień 2010 17:17
Niestety nie mam sposobu na ludożerców bbrrr-no może jeden ucieczka - jest to skuteczne na chwilkę --uff zmagam się z tym problemem ale już prawie za mną. Czasem zdarzało się tak, że na skutek złych przypadłości losu,cierpienia ludożerca zmieniał się na lepsze... i jest w tym jakaś nadzieja .
A tymczasem otaczam się ludźmi radosnymi z pasją i rozmachem
Pozdrawiam słonecznie i życzę fascynujących , rozwijających przyjaźni.
baszka - Czwartek, 16 Grudzień 2010 20:53
Myślę, że moją receptą jest promienny uśmiech, szczypta dobrego humoru, szklanka pogody ducha i pół kilo radosnych my śli. Do smaku też się przyda miarka miłych wspomnień. Pozdrawiam :)  
Renata Zarzycka - Czwartek, 16 Grudzień 2010 19:57